niedziela, 3 listopada 2013

Po przerwie - raport z Lomboku

Smacznego - wlasnie jem kolacje w Senggigi (caly czas myslalem, ze mowi sie Sendżidżi a tu mowi sie jak sie pisze - jakby gęś gęgała) :)

Najpierw Singapore Airlines - niby po prostu dobra linia. Standard jak w Etihad na przyklad,czyli przyzwoicie. Natomiast majac je dwie do wyboru, wybralbym singapurskie. Jakos czlowiek czuje sie tak jak powinien. Nie wiem czy to zasluga olsniewajacych usmiechow stewardess, ale jest bardzo przyjaznie i bez zmeczenia docieram do Azji... At last!

W Singapurze mialem 7 godzin do zabicia wiec wybralem sie - wzorem podrozy sprzed 4 lat - na spacer po centrumu. Jak zawsze super zorganizowana komunikacja dowiozla mnie do City Hall.
Upal i wilgoc jak na rowniku.Sobotni poranek wiec wielu ludzi biega, spaceruje - fajna energia w tym miescie, jak w Krakowie :)
Niestety nie ma czasu na wiele wiec tylko obowiazkowy spacer wzdluż rzeki, przybicie piatala z symbolem miasta i znowu na lotnisko... Zwlaszcza, ze wiekszosc knajpek zamknieta i nie ma gdzie zjesc sniadania :)

Posmecilem sie po lotnisku i juz na pol spiac wsiadlem w Silk Air ("Jedwabne Linie" - romantyczna nazwa :) zeby odbyc ostatni etap podrozy - na Lombok w Indonezji.

pospalem sobie w samolocie, zjadlem kolejna rybe w curry (jakis konkurs kulinarny czy ryby potanialy po prostu?) i mijajac Bali wyladowalem na Lombok

taksa (prepaid) z lotniska to 15 USD a jechalismy i jechalismy do tego Senggigi strasznie dlugo
dotarlem juz tak padniety ze wzialem pierwszy lepszy hotel (niestety nie najtanszy bo za 40USD) i padlem spac

----


rano sie okazalo, ze przez cale to przesuwanie urlopu, nie da sie juz zrealizowac oryginalnego planu i dotrzec na Flores (na spotkanie z moimi Australijczykami) lodzia. Lodz plynie 3 dni i 3 noce wiec nie bylbym na 5.11 :(

troche sie sfrustrowalem, bo wychodzilo ze mam dzien bez zadnych aktwnosci (nurkowie wyplyneli o 8:30) a dwa sposoby zeby dotrzec na czas do Labuanbajo na Flores to albo (1)wrocic na Bali (lot) spac tam i lot do Labuanbajo albo (2)24h autobusem stad

Na szczescie okazalo sie, ze (a)mozna mnie podrzucic do jednej ze szkol nurkowych i zrobic dwa nurki oraz (b) ze z Lombok lata samolot do Bima, co umozliwia poruszanie sie we wlasciwym kierunku :)

w efekcie zostalem zawieziony ekskluzywnie motorowka na wysepke Gili Tranwangan, gdzie czekala na mnie lodz i nurkowie. zrobilismy dwa dive'y - na pierwszym cale mnostwo zolwi (jak ja ich moglem nie widziec 4 lata temu) a na drugim wrak jakiejs barki z II wojny... WODA NA 20m MA 30st !!!!!

no i to doprowadza mnie do momentu gdy popijam sobie piwko, jem zupe kurczakowa na mleku kokosowym i sataye a zespol gra reagge...
:)

jutro wyjazd na ten samolot, potem jakis transport do Sape, potem nocle i promem do Labunabajo, gdzie powinienem byc okolo 17:00...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.