czwartek, 14 listopada 2013

I już na zachód: ku jaszczurom z Komodo

Można powiedzieć, że zaczyna się powrót. Czasowo to dopiero połowa urlopu, ale już ruszam na zachód a nie wschód i dzisiaj będę przemierzał ten sam szlak co poprzednio: promem do Laruntaki a potem autobusem do Maumere (dalej w planach przelot do Labuanbajo).

Dzisiaj decyduję się na speedboat'a - nie chce mi sie drugi raz plynac powolnym promem przez 4h (zrobimy tę samą trasę w 1h). Bulę zatem niebagatelną sumę 10USD.

Podróż leci szybko. Zaczynam czytać Kosińskiego i wciągam się od razu po uszy.

Na przystani przejmują mnie naganiacze.Dobrze, że już tą trasę przebyłem raz i wiem co ile powinno kosztować (i tak swoje tam zarobią, ale przynajmniej w granicach przyzwoitości).

W minibusie dostaje miejsce koło dwójki maluchów.Tak na oko 3-4 lata może mniej (nie mogę się ciągle połapać w wieku Indonezyjczyków). Zaczepiają się trochę, i tak się wzajemnie zabawiamy i podróż do Maumere zlatuje jak z bicza. Już znajomy hotelik a w nim ten sam pokój, w którym spałem 3 noce temu... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.