Dzisiaj dzien zszedl w podrozy
Najpierw autkiem jakims na lotnisko na Lombok na samolot do Bimy (to juz na wschodniej Sumbawie). Oczywiscie z 4 odpytanuch agencji, trzy mowily ze takiego lotu nie ma :)
Lot jak lot w sumie :)
Podobaly mi sie procedury bezpieczenstwa na lotnisku w Praya:
Na bilecie mialem przekrecone nazwisko ale pani strazniczka powiedziala z roBrajajacym usmiechem "mister we belive you that you are you" :) i wszedlem do gate'u :)
Czekanie bylo dlugie bo oczywiscie godzina boardingu nie miala nic wspolnego z realiami.
Czas umilala mi przecudnej urody towarszyska podrozy (lat 2,5), ktora robila ze mna piatki i uczyla sie mowic "Polska" :)
Samolot byl dosc stary ale jednak polecial. Mialem luksusowe miejsce w rzedzie awaryjnym. Moglbym lezec nawet do czego zachecalo oparcie fotela rozkladajace sie samoczynnie przy kazdym moim oparciu :)
Godzinka lotu minela dosc szybko. Ladowanie bylo z garunk "zezucilem szafe na asfalt z trzeciego pietra". Dziw ze sie to latadlo w ogole nie rozlecialo
Po przylocie zobaczylem ponizszy obrazek i od razu skojrzenie ze scena z "Misia": najblizszy czynny taras widokowy we Wroclawiu! :)
A dantejskie sceny zaczely sie dziac jak do sali przylotow wszedl kierowca i chcial zabrac moj plecak
Wlasnie mojego kierowce taksowki pobil palka policjant. Normalnie facet dostal pala w ramie az zadudnilo. Chyba za to ze wlazl za tasme na lotnisku. Zadyma sie zrobila a ja stoje jak slup jak te kajtki slacza sobie do oczu
W tym momencie drugi locales zabiera moj plecak i mowi ze tez jest driver. No to ten pierwszy dawaj do "nowego"
Z kazdym skokiem na wschod robi sie ciekawiej
Latwo dojechalismy na miejsce. Zgodne z przewidywaniami prom wyplywa jutro o 8:00 rano
Wladowalem sie do pokoiku za $8 i czekam na jutro
Generalnie straszna tu dziura. PrZeszedlem sie w obie strony o znalazlem fryzjera meczet i jakas jadlodajnie
Fryzjerka wstydzila sie mnie obciac
Wiec skonczylo sie na jakims cirry z kurczakiem




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.