poniedziałek, 4 listopada 2013

Do dziury zabitej dechami - Sape

Dzisiaj dzien zszedl w podrozy
Najpierw autkiem jakims na lotnisko na Lombok na samolot do Bimy (to juz na wschodniej Sumbawie). Oczywiscie z 4 odpytanuch agencji, trzy mowily ze takiego lotu nie ma :)

Lot jak lot w sumie :)
Podobaly mi sie procedury bezpieczenstwa na lotnisku w Praya:
Na bilecie mialem przekrecone nazwisko ale pani strazniczka  powiedziala z roBrajajacym usmiechem "mister we belive you that you are you" :) i wszedlem do gate'u :)


Czekanie bylo dlugie bo oczywiscie godzina boardingu nie miala nic wspolnego z realiami. 
Czas umilala mi przecudnej urody towarszyska podrozy (lat 2,5), ktora robila ze mna piatki i uczyla sie mowic "Polska" :)


Samolot byl dosc stary ale jednak polecial. Mialem luksusowe miejsce w rzedzie awaryjnym. Moglbym lezec nawet do czego zachecalo oparcie fotela rozkladajace sie samoczynnie przy kazdym moim oparciu :)

Godzinka lotu minela dosc szybko. Ladowanie bylo z garunk "zezucilem szafe na asfalt z trzeciego pietra". Dziw ze sie to latadlo w ogole nie rozlecialo

Po przylocie zobaczylem ponizszy obrazek i od razu skojrzenie ze scena z "Misia": najblizszy czynny taras widokowy we Wroclawiu! :)


Po przylocie trzeba da sie odnotowac policji (widocznie dbaja zeby im sie turysci nie pogubili) :)
A dantejskie sceny zaczely sie dziac jak do sali przylotow wszedl kierowca i chcial zabrac moj plecak
Wlasnie mojego kierowce taksowki pobil palka policjant. Normalnie facet dostal pala w ramie az zadudnilo. Chyba za to ze wlazl za tasme na lotnisku. Zadyma sie zrobila a ja stoje jak slup jak te kajtki slacza sobie do oczu

W tym momencie drugi locales zabiera moj plecak i mowi ze tez jest driver. No to ten pierwszy dawaj do "nowego"

Z kazdym skokiem na wschod robi sie ciekawiej

Latwo dojechalismy na miejsce. Zgodne z przewidywaniami prom wyplywa jutro o 8:00 rano
Wladowalem sie do pokoiku za $8 i czekam na jutro

Generalnie straszna tu dziura. PrZeszedlem sie w obie strony o znalazlem fryzjera meczet i jakas jadlodajnie
Fryzjerka wstydzila sie mnie obciac
Wiec skonczylo sie na jakims cirry z kurczakiem


Teraz siad na tarasie. Kindle w dlon i czytamy onserwujac co sie tu wokolo dzieje...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.